Listopadowa Lizbona vol 2

Tak! Teraz mogę powiedzieć, że Lizbona mnie wciągnęła. Siedem dni na miejscu zdecydowanie daje większe pole do popisu niż zeszłoroczne cztery. Oczywiście tematem przewodnim również był surfing, o którym tym razem tylko krótko, ale zdarzyło mi się wrócić w te same miejsca. Nic nie poradzę na to, że są one tak dobre. Jesteście ciekawi jakie…

Listopadowa Lizbona

Pierwsze skojarzenia to steki, surfing, prawie wybita “jedynka” i “pasztelki”. Później przypominają mi się „bifanki” i wszechobecne kafelki. Lizbona zamknęła w tym roku listę moich podróży. Jakie to było zamknięcie? Powiem tak: to był krótki, ale wart wszystkiego, wyjazd.