Kurs sushi? Tylko w Sushi Akademia!

Czy wiecie, że sushi w Polsce jest już 28 lat, a w Warszawie jest ok. 320 sushi barów? A to, że dorosła osoba w ciągu dnia może zjeść maksymalnie 2 całe arkusze nori (4 rolki) ze względu na zawarty w nich jod? Albo, że duża ryba w Japonii ma aż 17 części smakowych, a różnych form  sushi jest 400? I jeszcze, że Polacy zazwyczaj zupełnie tych smaków nie rozróżniają, a form   używają  tylko 6 (niektórzy mistrzowie  używają  ich 8 i to już jest sztos). Ja do tej pory tego nie wiedziałam.

Skąd to wszystko wiem? Z kursu sushi w Sushi Akademii. Oczywiście wiem jeszcze kilka innych rzeczy, ale nie mogę Wam przecież wszystkiego zdradzić.

Szybkie decyzje to (przynajmniej u mnie) dobre decyzje. Co prawda pójście na kurs sushi chodziło mi od dawna po głowie, ale żeby się zdecydować… trwało to z dobry rok do pewnej środy. Stwierdziłam, że czas zrobić sobie listę rzeczy, które koniecznie chcę zrobić jeszcze w tym roku i na pierwszy rzut poszedł kurs sushi. I tu właśnie jest moment szybkiej decyzji – kurs znalazłam w ciągu 15 min (z pomocą przyszedł mi wujek Google i intuicja) i odbył się dwa dni później (sobota). Wybrałam Sushi Akademię i to zdecydowanie był strzał w 10.

Kurs I stopnia rozpoczynał się od części teoretycznej. Omawialiśmy historię sushi, rodzaje ryżu, jakie ryby najczęściej są używane, których sosów sojowych unikać itp. Nie było to suchy wykład, ale bardzo ciekawa lekcja poparta konkretnymi przykładami z dodatkiem praktycznych informacji, gdzie w Polsce można dostać poszczególne produkty.

Po tej części przeszliśmy do przygotowywania ryżu, co nie jest taką, jakby się wydawało, prostą rzeczą. Kilkukrotne płukanie i niezbyt mocne mieszanie (po to, żeby pozbyć się skrobi) oraz kilkunastu minutowe namaczanie, a potem gotowania, parowanie i doprawianie – to tak w dużym skrócie. Należy uważać, żeby nie połamać ryżu. Na każdym z etapów próbowaliśmy jego smaku i zwracaliśmy uwagę na jego strukturę. Dobry ryż to zdecydowanie podstawa dobrego sushi. Na kursie gotowaliśmy go w specjalnym garnku, ale dostaliśmy też wskazówki jak krok po kroku zrobić go w domowych warunkach.

Uczyliśmy się też przygotowywać omlet tamago yaki. Smaży się go na małej kwadratowej lub prostokątnej patelni, dokładając i zwijając kolejne cienkie warstwy roztrzepanego jajka aż do wysokości brzegu patelni. Całego omleta nie usmażyłam – zmienialiśmy się co warstwę, ale udało mi się go przewracać pałeczkami zamiast łopatką. Całkiem fajna zabawa.

Ostatnim etapem przed zwijaniem rolek było krojenie łososia. W zależności, na jakie kawałki ma być ryba, kroimy ją inaczej – na nigiri kawałki muszą być grubości ok. 2 mm i szerokości na 2 palce, a do maków na szerokość kciuka. We wszystkim ważne jest ustawienie całego ciała i nóg tak, aby nic nie ograniczało ruchów naszej ręki trzymającej nóż – jeden kawałek to jeden płynny ruch nożem.

Kiedy w końcu przyszedł czas na robienie sushi, każdy z nas dostał swoją deskę, nóż, tackę i matę do zwijania. Na środku stołu pojawiły się składniki (paluszki krabowe, kawałki łososia, awokado, omlet tamago, rzepa, ogórek). Najpierw instruktor pokazywał jak zrobić rolkę, a później krążył wokół nas i sprawdzał, czy dobrze to robimy. Skręcaliśmy różne rodzaje maki  (hosomaki, uramaki, futomaki) i nigiri.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA20180804_14400420180804_145627

Najprzyjemniejsza jednak część była na koniec. Po 3 godzinach mogliśmy w końcu zabrać się do jedzenia! Przyznam szczerze, że w trakcie zwijania trochę sobie podjadałam – tu został mi kawałek łososia, tu ogórka, tu omleta, ale z całymi kawałkami czekałam do końca. Ciężko było wytrzymać, ale warto było. Własnoręcznie zrobione sushi smakuje zupełnie inaczej. Osobiście żałowałam, że nie było możliwości dodania serka philadelfia – takie sushi lubię najbardziej, ale niewprawionym w zwijanie amatorom ciężko byłoby uformować rolki.

Jak o ciekawostkę powiem Wam, że zawsze najmniej lubiłam nigiri. Zawsze postrzegałam je jako bezsmakową kulkę ryżu z kawałkiem ryby. Za to na kursie doceniłam ich smak. Jaki błąd popełniałam? Kładłam kawałki ryżem do języka zamiast rybą. Dlatego też nigiri zawsze smakowało mi ryżem.

Przyszedł czas na podsumowanie. Wybór Sushi Akademii do zdecydowanie był słuszny wybór. Cieszę się, że ich wybrałam. Lubię jak szkolenia są aktywne, pytania są dokładnie omawiane, a prowadzący potrafią zarazić uczestników swoją pasją. Taki właśnie był mój instruktor, który zajmuje się sushi od 18 lat. Tomasz Szymankiewicz zaczynał jako kucharz nie lubiący sushi, karierę w restauracji zakończył na stanowisku szefa kuchni restauracji Ginza w hotelu Hilton **** w Warszawie. Obecnie szkoli sushi masterów i jest sędzią na zawodach.

Sushi Akademia skupia się przede wszystkim na szkoleniach (zarówno dla amatorów, jak i dla sushi masterów). Możecie też skosztować ich pysznego sushi. Zamawiacie na stronie bądź telefonicznie i odbieracie osobiście w siedzibie. Menu znajdziecie tutaj.

Ja na swój wyczekany od dawna wieczór sushi, taki w kapciach, z komedią romantyczną i butelką wina, zamówię sushi u nich. A w swoim kalendarzu już szukam miejsca na kurs II stopnia – tempura czeka!


Sushi Akademia
ul. Kochanowskiego 23 wejście od ul. Rudnickiego
Warszawa

Kontakt
tel. 517 707 606
kontakt@sushiakademia.pl 

Zamówienia
tel. 507 088 055
email sushi@sushiakademia.pl,

Zamówienia przyjmowane w godzinach:
pon: 11:00-20:30
wt – sb:  11:00-21:30
ndz: 11:00-20:30

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s