Secret Life na Żoliborzu

Był czas, kiedy Żoliborz był kulturalno-knajpianą pustynią. Plac Wilsona nazywany był bankowym, a średnia wieku mieszkańców oscylowała wokół 60tki. W dzielnicowej gazecie, problemem półrocza był krzywy chodnik i zbyt głośne ptaki.

Od kilku lat to się zmienia. Pierwsza zaczęła się zaludniać ulica Mickiewicza, pojawiły się tam małe kawiarnie. Na pl. Wilsona zwiastunem zmian był kebab (to trochę zmarnowany potencjał, ale ludzie są zachwyceni – dużo i tanio). Potem na całym Żoliborzu zaczęły pojawiać się kolejne małe craftowe puby, kluby, restauracje.

Jedną z moich ulubionych jest Secret Life, tuż obok Teatru Komedia. Ma niewielkie wnętrze, z kilkoma stolikami, ale nadrabia to niewielkim ogródkiem z leżakami, malutkim, porośniętym bluszczem patio na tyłach I wystawionymi na chodnik, pod rozłożyste drzewo kolejnymi kilkoma stolikami, które dzieli z 8 Kolonią.

Miejsce ma kilka zalet.

Lokalizację – jest super, cicho, zielono, słonecznie, jasno. Budynek ma wielkie okna I miły widok na Teatr Komedia. Po drodze jest parking, ale to nie przeszkadza, Teatr to nie centrum handlowe więc ruch jest niewielki, a ma się poczucie przestrzeni. Obok są Sady Żoliborskie, Park Krasińśkiego I klimatyczne ulice Starego Żoliborza. Widać, że to popularnych przystanek na drodze “wózkowych” rodzin I spacerów z psem.

Ciasta – naprawdę lubię. Bezglutenowe, czasem bezcukrowe. Z sezonowymi owocami. Wyglądają jak domowe, smakują naprawdę dobrze.

Śniadania – śniadania to wcale nie jest łatwy temat. Tutaj są niebanalne.

Kawa i herbata – też są dobre i w kilku wersjach, każdy znajdzie coś dla siebie. A jak nie kawa i nie herbata, to jest kilka naprawdę dobrych koktajli.

W Secret Life jadłam najlepszą jak do tej pory jaglankę. Z kokosową tapioką, jagodami, malinami i pieczonymi, świeżymi śliwkami. Wszystko komponowało się idealnie, kasza nie była za sucha, a całość wyglądała pięknie. Estetyka jedzenia, przynajmniej u mnie, wpływa na doznania smakowe.

Jaglanka, jaglanką, to są już znane smaki. Ale ich jajko na jogurcie z czosnkiem… Mhhhm palce lizać. Lubię niestandardowe rozwiązania, a to jest wyjątkowo udane.

Naleśniki z burakiem, też dobre. Nie ma się do czego przyczepić.

Wnętrze jest niewielkie. Największy stolik pomieści 4 osoby, więc większą grupą nie ma co się tu wybierać, ale sprawdzi się na ploty przyjaciółką lub samotną pracę na komputerze.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s