InAzia Warszawa

Najlepszy posiłek to ten jedzony w grupie przyjaciół. Czasami przypadek sprawia, że na naszej drodze staje ktoś, kto wnosi dużą wartość do naszego życia. Zdecydowanie Sahnil jest taką osobą. My dzięki niemu miałyśmy okazję spróbować tajskiej kuchni w najlepszym wydaniu, a Kaśka? Najlepszy przykład na to, że droga do serca wiedzie (także) przez żołądek. Przeważnie wychodząc do knajpy piszemy o kuchni, obsłudze czy wystroju – rzadko kiedy wspomina się o szefie kuchni. A pasja szefa kuchni, to jest to co sprawia, że powstaje magia.

Wybraliśmy się większą grupą do restauracji InAzia w Hotelu Sheraton. To właśnie tam pracuje Sahnil, który zaprosił nas na kolację. Wcześniej próbowałyśmy przyrządzonych przez niego potraw w wersji domowej. W jego wydaniu nawet sałatka wyglądała jak dzieło sztuki.

IMG_2863.JPG

Nie miałyśmy jednak  okazji być w jego pracy. Do końca nie wiedziałyśmy jakie będzie menu,  więc ten wieczór miał być i był jedną wielką niespodzianką!

Na początek dostaliśmy talerz przystawek: tatar z tuńczyka na waflach ryżowych, sakiewki z krewetkami z sosem słodko-kwaśnym, krewetki tiger smażone w cieście z sałatką oraz kaczkę. Każdy z nas spróbował po jednej. Tatar z tuńczyka rozłożył wszystkich na łopatki – idealnie doprawiony, świeży, praktycznie nie czuło się, że je się rybę. Ta przystawka skłoniła jednego z nas do walki z uprzedzeniami. Filip, który zapierał się, że nie lubi, nigdy nie spróbuje, nie toleruje (mentalnie) ryb i owoców morza – spróbował wszystkiego, a z każdą kolejną przystawką jego niechęć do owoców morza zmianiała się w pełen zaskoczenia, z początku dość nieśmiały, a później całkiem ekspresyjny, entuzjazm. A szkoda! Już myśleliśmy, że  przypadnie nam w udziale jego porcja.

15306606_370586046616512_8675368273270800384_n

Kolejnym daniem była zupa Tom Yun Khai z kurczakiem.  Kto nie jadł powinien spróbować, kto jadł wie, że to prawdziwe niebo w gębie. Kto jada często, wie, że to wcale nie jest łatwe zrobić dobrą zupę, wyważoną, ze zbilansowanymi smakami. Ta w wydaniu Sahnila była przepyszna! Ostrość łagodziły mleczko kokosowe i nuta słodyczy.

Danie główne, a właściwie dania główne powaliły nas totalnie. Na stole postawiono pięć kamiennych półmisków w których było: zielone curry (wciąż nie możemy znaleźć tego jednego składnika, który nadaje mu ten smak – co to jest? tajemnica szefa kuchni) z policzkami wołowymi – delikatne, mięciutkie, pełne smaku! mmmmhmm, pad thai – słodkie i kwaśne od soku z cytryny, lekko orzechowe, doskonałe, dorada w warzywach – nie do opisania, kaczka sous vide na sałatce z mango oraz ryż. Wszystko wyglądało i smakowało kapitalnie. Co było najlepsze? Zdania były podzielone. Jedna z nas stawiała na Pad Thai i zielone curry, druga sprzątnęła z półmiska doradę, zanim ktoś inny zdążył porządnie wbić w nią widelec, jednocześnie zerkając pożądliwie na kaczkę. Gdybyśmy miały wybierać najlepsze danie, to nie byłoby łatwe.

20161108_20104520161108_20104920161108_201109Na koniec wkroczył deser, który znajdował się w tajemniczych złotych jabłkach. Sorbet z mango, z trawą cytrynową i kolendrą, mus z mango z chmurką z waty cukrowej. Wyglądało to przepięknie. Mimo, że byliśmy po prawdziwej uczcie, wręcz rozpustnej, to na takie cudo warto było znaleźć jeszcze trochę miejsca. Mówi się, że najlepiej zjeść deser jako pierwszy, bo życie jest za krótkie – czasem warto zaczynać od tego co najlepsze, ale w tym wypadku deser był doskonałym zwieńczeniem, kropką nad “i”, wyśmienitej kolacji w gronie przyjaciół.  

20161108_205644.jpgTrzy godziny minęły błyskawicznie. Byliśmy pod wrażeniem profesjonalizmu obsługi restauracji i samego Sahnila, który za każdym razem, dbał o to, żeby podejść zarówno do nas, jak i do innych gości restauracji, pytając czy wszystko im smakuje, czy mają jakieś uwagi. On i kelnerzy dbali o to, aby każdy klient czuł się wyjątkowo.

Nie wiemy, czy jeszcze będziemy miały okazję zawitać do Sheratonu, ale wiemy, że bardzo byśmy chciały.


W menu m.in:
Tom Kha Gai – 30 zł
zupa z kurczakiem, kolendrą, galangalem
Tatar z tuńczyka – 50 zł 
z kolendrą i chili
Chrupiąca kaczka – 85 zł  
z warzywami i sosem śliwkowym
Sernik  – 29 zł
z liczi i galaretką z zielonej herbaty
Menu degustacyjne – 120 zł lub 240 zł  
do wyboru dowolnie komponowalne menu 3 daniowe lub 6 daniowe


InAzia
ul. Bilesława Prusa 2
Warszawa

Godziny otwarcia:
pn-sb: 17:00 – 23:00
ndz: 12:30 – 16:30

Kontakt:
tel. 224506706

Dzielnica: Śródmieście
Kuchnia: azjatycka
Ceny: 29-295 zł
Typ lokalu: restauracja
Okazja: babskie ploty, lunch, spotkanie z przyjaciółmi, randka

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s