ArtBistro Stalowa 52

Idąc tam pomyślałam sobie, że gdyby nie spotkanie organizowane przez Zomato, to pewnie nie trafiłabym do tej restauracji – okolica wzbudzała we mnie trochę mieszane uczucia. Po wejściu do środka wiedziałam jednak, że warto było zafundować sobie krótki spacer z Dworca Wileńskiego.

Przed wejściem przywitały nas właścicielki – świetne dziewczyny. Kasia i Magda znają się kilkanaście dobrych lat, studiowały razem psychologię. Same o sobie mówią, że działają jak jeden wielki mózg. Odniosłam wrażenie, że zupełnie tak jak ja i Aśka – zanim jedna zdąży o czymś pomyśleć, druga już wypowiada to na głos. Hasło w kalamburach odgadnięte po jednym wyrazie? Tak, to możliwe!

Przez kamienicę przeszłyśmy do patio, w którym odbywał się Foodie Meetup Zomato – jedno z cyklicznych spotkań z recenzentami. Poszłam tam dzięki Doris, która już od roku ocenia restauracje na tym portalu i jest zapraszana na tego rodzaju wyjścia.

Wystrój jak dla mnie idealny – drewniane stoły, szklane okna, ogródek z pufami na zewnątrz. Świetny nastrój stwarza dzienne światło wpadające przez szklany dach i przestrzeń, która nie jest surowa.

Na przywitanie każdy z nas dostał lekkiego drinka – mimozę, czyli prosecco z sokiem pomarańczowym. To było bardzo miłe rozpoczęcie kolacji.

Jedzenie

Menu degustacyjne było przygotowane specjalnie na to wydarzenie. Znajdowały się w nim zarówno dania z karty restauracji, jak i niespodzianki od szefa kuchni. Już po zobaczeniu pierwszej przystawki oczy mi się zaświeciły i wiedziałam, że to będzie wieczór, podczas którego zrobię (zjem) coś po raz pierwszy – pamiętam o moim postanowieniu noworocznym.

20160818_183309

Przystawki

Na pierwszy ogień poszły małże św. Jakuba na kremie ziemniaczano-czosnkowym z mikro rzodkiewką i solirodem. Powiem szczerze, że nigdy wcześniej nie próbowałam przegrzebek, ale po tym daniu na bank do nich wrócę. Były pyszne, rozpływały się w ustach, a krem z nutą czosnku idealnie się z nimi komponował. Soliród, który również był dla mnie zagadką, będzie na pewno dodatkiem do moich potraw z owocami morza.

20160818_183615

Druga pozycją była potrawka z szyjek rakowych ze świeżym koprem podana w kieliszku koktajlowym. Ciekawy smak, trochę kwaskowaty. Same szyjki w smaku przypominały mi koktajlowe krewetki. Dobre, ale pewnie nie zamówiłabym tego drugi raz.

20160818_184928

Dania główne

Oj, jak wspominam ravioli z dziczyzną, z domowej roboty makaronem i sosem jałowcowym to ślinka sama cieknie mi z ust. To było kapitalne! Pamiętam jak kiedyś ojciec był na polowaniu i przywiózł pół dzika, przez prawie trzy miesiące codziennie mieliśmy jakieś danie z dziczyzny. Nie mogłam już ani na to patrzeć, ani tego czuć. Gdyby wtedy podstawili mi pod nos takie ravioli, to pewnie wysłałabym ojca na kolejne polowanie. Wszyscy jedliśmy je w ciszy, rozpływając się nad smakiem sosu i nadzienia. Aż szkoda, że dostaliśmy tak małą porcję, zdecydowanie zmieściłabym jeszcze z cztery takie. Na szczęście danie jest w ich karcie, więc będę mogła tam wrócić.

20160818_191739

Kolejną pozycją była polędwiczka cielęca z sosem szałwiowym, żółtym burakiem i chipsami z topinamburu.  Całość doskonale się komponowała. Mięso było lekkie i soczyste, a chipsy świetnie uzupełniały smak miękkiego, ale nie rozgotowanego buraka. Dobra danie dla mięsożerców.

20160818_194028

Deser

Mmmmm pycha! Dajcie mi jeszcze jeden! Tak dobrych lodów nie jadłam nigdy. No może z wyjątkiem tych, które robiła moja babcia. Lody malinowo-tymiankowe, z karmelem z whisky i kruszonką z orzechów, które podano w małych słoiczkach były wyśmienite. Deser ułożony był warstwowo. Każda z warstw, zarówno osobno, jak i w połączeniu sprawiły, że wszyscy z nas prawie wylizywali wnętrze słoika, pytając czy nie przewidziano aby dokładki.

20160818_201159

Restauracja jest otwarta od 2 lat. Niedawno zmienił się ich szef kuchni i to on namówił ich na wprowadzenie dziczyzny. Zdecydowanie jest to dobry kierunek i dobra decyzja! W karcie nie znajdziecie kurczaka, a menu dla dzieciaków jest zupełnie inne, niż to do którego przywykłam – możecie zapomnieć o spaghetti z sosem pomidorowym. Serwują śniadania i lunche, podobno każdego dnia dostaniemy zupełnie inne danie. Szkoda, że jest to tak daleko od mojego biura w Mordorze, bo na pewno wybrałabym się tam na nie jedną przerwę.

Stalową odwiedzę jeszcze nie raz. Już planujemy wyjście, żeby spróbować tatara z jelenia. Ravioli z dziczyzną zapewne też będzie grane. Całość oczywiście zakończy się deserem! Być może lodami, ale zastanawiam się też nad bezą, która chodzi za mną już od jakiegoś czasu. Chcę sprawdzić, czy ich standardowe menu, będzie równie fantastyczne jak to, które dostaliśmy na Foodie Meetup. Liczę też na to, że regularne porcje zaspokoją mój apetyt,  bo degustacyjne okazały się zdecydowanie za małe.

20160818_183245


W menu m.in:
Tatar z jelenia – 45 zł
tatar z jelenia z chutney cebulowym i kozim serem
Sałatka z piersi kaczki – 28 zł 
pierś kaczki marynowana w kolendrze i rozmarynie ze świeżymi malinami, rukolą i topinamburem
Krem ziemniaczno- kasztanowy z chilii – 15 zł 
Ravioli z dziczyzną– 32 zł 
domowe ravioli z dziczyzną z sosem jałowcowym na bazie czerwonego wina
Gulasz z dziczyzny – 39 zł
jałowcowo-rozmarynowy gulasz z dziczyzny z grzybową babą ziemniaczaną i sałatką z dzikich ziół


ArtBistro Stalowa 52 
ul. Stalowa 52
Warszawa

Godziny otwarcia:
pn-pt: 10:30 – 22:00
sb-ndz: 11:00 – 22:00

Kontakt:
tel.  22 307 67 45

Dzielnica: Praga Północ
Kuchnia: europejska, polska, międzynarodowa
Ceny: 10-69 zł
Typ lokalu: restauracja
Okazja: babskie ploty, lunch, spotkanie z przyjaciółmi, randka

ArtBistro Stalowa52 Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s