Coctail Bar Max

Brakuje tam tylko barmanów ubranych w plażowe slipki, pokazujących swoje umięśnione ramiona i brzuchy, na których jak to Aśka określiła można koszule prać. Oj myślę, że wtedy, nie byłoby to miejsce gdzie tylko Ewka dostaje małpiego rozumu. A tak całkiem na poważnie – barmani są niczego sobie… Przydałby mi się taki na wyłączność, chociaż mogłabym popaść w alkoholizm. Ale przynajmniej witamin by mi nigdy nie zabrakło.

Pierwszy raz zabrała mnie tam Ewka po “bardzo treściwej” kolacji w Marrakesh Café. Wcześniej razem z Aśką mówiła mi, że jak się umawiam na drinka z facetem to jest to jedyny słuszny kierunek. Nigdy ich nie posłuchałam, ale może to i dobrze bo teraz mam same dobre wspomnienia.

Wchodzisz do środka i widzisz duży półokrągły bar ze sporą ilością alkoholu. Zawsze jest tam masa ludzi, szczególnie w weekendowe wieczory. Nie dostaniesz tam karty. Podchodzisz do barmana i mówisz: czy chcesz drinka z alkoholem czy bez, czy ma być słodki czy kwaśny, z jakich owoców chcesz żeby się składał i już – zostaje patrzeć jak go przyrządza. Ślinka cieknie od samego patrzenia. Kiedyś, chyba za trzecim razem, Ewka zamówiła sobie coś z czekoladowo-kawowego, bez alkoholu z wiadomych powodów. Myślałam, że zacznie krzyczeć do barmana żeby nic nie miksował jak zobaczyła co wkłada do blendera. Fakt, na widok lądujących w blenderze ciasteczek, lodów czekoladowych, banana, słodkiego syropu i odrobiny kawy, kobieta w ciąży może oszaleć. Ja zawsze zamawiam coś owocowego. Malina, truskawka, mango, arbuz… mmmm zdecydowanie to moje smaki. Kiedyś skusiłam się na coś kokosowego – tylko tyle powiedziałam barmanowi, a w zamian dostałam coś, co odjęło mi mowę – wielki drink, który, oprócz standardowej “szklanki” mieścił się w łupinie kokosa, umieszczonej na słomkach stojących w “szklance”. To było przepyszne, ale ze względu na to, że był to już nasz drugi drink, nie dałam rady wypić go w całości. Wtedy stwierdziłyśmy, że nie ma co wcześniej chodzić na kolacje – tymi koktajlami można spokojnie się najeść. Szczególnie, że przy każdym jest dekoracja zrobiona z owoców – same witaminy!

Miejsce, jest dobre nie tylko na randki czy babskie ploty, jest świetne na wyjście na urodzinowego drinka. Znajomy kiedyś nas tam zaprosił, możesz sobie wyobrazić naszą minę jak na stół wniesiono ogromny koktajl w skórce od arbuza. Nie wiem z ilu litrów alkoholu i kilogramów owoców był zrobiony, ale został szybko wypity przez ułożone wokół dziesiątki słomek.

Jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych punktów na mapie Warszawy. Wiem, że mają swoje “siedziby” m.in w Sopocie. Pewnie jak kiedyś odwiedzę to miasto to przetestuję, czy tamtejsze są tak samo dobre jak te tutaj.

20160217_200355

20160217_200632

20160518_202705

20160406_212053.jpg


Coctail Bar Max & Dom Whiskey
ul. Krucza 16/22
Warszawa

Godziny otwarcia:
pn-nd: 11:00 – 05:00

Kontakt:
tel. 691-710-000

Dzielnica: Śródmieście
Kuchnia:  – 
Ceny: koktaj z alkoholem – 27 zł, koktajl bezalkoholowy – 20 zł
Typ lokalu: bar
Okazja: babskie ploty, spotkanie z przyjaciółmi, randka

foto: z dedykacją dla Ewki 😉

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s