Jak tanio podróżować po Australii?

Australia to nie jest najtańszy do zwiedzania kraj. Jest daleko, więc bilety lotnicze są drogie. Jedzenie na miejscu też bywa dość drogie. Bez samochodu ciężko jest się przemieszczać, a pociągi i autobusy są bardzo kosztowne.

Jak więc podróżowac tanio? Jeśli jedzie się na długo, to najlepszym wyjściem jest kupić samochód. My jechaliśmy na 2 miesiące, ale od razu wiedzieliśmy, że większość czasu spędzimy w Sydney. Chcieliśmy pobyć w jednym miejscu przez dłuższy czas. Mieć okazję poznać ludzi i miasto, posurfować i spróbować doświadczyć Australii mniej turystycznie. Na podróżowanie przeznaczyliśmy w sumie około 3 tygodni.

BILET LOTNICZY

Lecąc do Australii trzeba się przygotować na wydatek około 4000 zł. Regularna cena to około 5000 zł w dwie strony, ale dość łatwo znaleźć tańsze bilety, o ile jest się elastycznym jeśli chodzi o termin. Warto przy tym sprawdzać ceny, nie tylko przez skyscanner, ale także bezpośrednio na stronach linii lotniczych regularnie latających między Europą, a Oz.

Tanio wychodzi też lot komponowany samodzielnie, na przykład przez Bangkok. Dość często trafiają się promocje lotnicze do Tajlandii (a także innych azjatyckich krajów), a stamtąd do Australii regularnie latają lokalne linie lotnicze.

Wadą takiego lotu, jest większe ryzyko w przypadku odwołanych lotów i opóźnień. Zaletą możliwość zatrzymania się na jeden lub kilka dni w Azji, oraz cena, która może okazać się nawet o tysiąc złotych niższa.

Warto też rozważyć różne kombinacje miast. Wylot do Australii z Londynu, a powrót do Berlina także może okazać się znacznie bardziej korzystny, niż podróż w dwie strony z Polski. Nam najbardziej opłacało się lecieć właśnie z Londynu. Dodatkowo skorzystaliśmy z kodu promocyjnego, który linie lotnicze udostępniały w tym czasie na Facebooku , co obniżyło cenę o kilkanaście procent.

Jeśli ma się mało czasu, a chce się zobaczyć kilka odległych od siebie rejonów, to najszybciej jest przemieszczać się liniami wewnętrznymi. Lecieliśmy z Melbourne do Sydney Virgin Australia. To taka trochę australijska wersja Polskiego Busa. Szybko, w dobrych warunkach, loty mniej więcej co godzinę.

IMG_1939.JPG

SAMOCHÓD

Zdecydowaliśmy się wypożyczyć samochód. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej parków narodowych. Lubimy też podróżować bez specjalnego planu, a tylko samochód pozwalał przemieszczać się szybko oraz dawał wolność i elastyczność, której szukaliśmy.

Wicked Campers

Na większości blogów polecano Wicked Campers, ale najtańszy akceptowalny samochód, który pozwalał na spanie w środku kosztował około 40 AUD za dzień.

Wicked Campers są bardzo charakterystyczne. Większość pojazdów tej firmy ma wymalowane kontrowersyjne obrazy i hasła. Część kempingów zastrzega sobie możliwość odmówienia postoju samochodom z obraźliwymi rysunkami i napisami. Słyszałam, że Blue Mountains oficjalnie bojkotowało tą wypożyczalnię odmawiając im wjazdu na teren parku. Jeżdżenie tak wymalowanym samochodem, to często niepotrzebne zwracanie na siebie uwagi i narażanie się na dyskusje, na które być może wcale nie ma się ochoty. Wypożyczający nie ma za bardzo wpływu na to co jest umieszczone na aucie, a bywa, że są to naprawdę niesmaczne i obraźliwe rzeczy. Ale… to jedna z popularniejszych wypożyczalni. Wypożyczenie kilkuosobowego vana wiekszą grupą, może być korzystne cenowo. Nam się jednak nie opłacało, a samochody wyglądały na zajeżdżone i mocno przeczołgane przez australijskie drogi.

1172190_536119686465698_1884405552_n.jpg
fot. Instagram Wicked Campers

Jucy Campers

Drugą popularną wypożyczalnią jest Jucy. Średnia cena za samochód z możliwością spania dla dwóch osób to około 50 AUD. Sporo ludzi wypożycza właśnie tu. Auta są (podobno) dość dobrze wyposażone. Dla nas wypożyczalnia była trochę za droga, ale często pojawiały się kody zniżkowe. Jednak za każdym razem, kiedy sprawdzaliśmy dostępność, okazywało się, że nie ma żadnego samochodu w terminie i lokalizacji, która nas interesowała. Jeśli ktoś ma dużo czasu, rezerwuje z dużym wyprzedzeniem i nie jest związany konkretnymi terminami, to Jucy często oferuje możliwość relokacji samochodu (większość wypożyczalni ma taką ofertę). To może bardzo obniżyć koszty. Wadą jest ograniczona możliwość zmiany trasy i krótkie terminy na przeprowadzenie samochodu z miasta do miasta.

IMG_2406

Porównywarki

Najtańszą opcją okazało się szukanie promocji w porównywarkach. Nie tylko samochody były tańsze, ale dodatkowo łatwo było znaleźć w internecie kupony zniżkowe na wypożyczenie samochodu. Pierwszy zarezerwowaliśmy w Holiday Autos. Zdecydowaliśmy się na SUV, cena wypożyczenia samochodu na dwa tygodnie, to było około 250 funtów. Porównywarka często obniża ceny nawet o 20-30% procent. Warto też sprawdzić różne kombinacje dat. Kiedy szukaliśmy najlepszej oferty, wypożyczenie samochodu poza weekendem sprawiało, że 2 tygodnie były tańsze, niż tydzień wypożyczenia zaczynający się podczas weekendu. Być może wynika to z największego obłożenia wypożyczalni w czasie dni wolnych.

Drugi raz wypożyczaliśmy samochód przez Drive Now. Tym razem samochód braliśmy na dziesięć dni. Wybraliśmy Nissana X-Trail. Wypożyczając samochód rzadko dostaje się dokładnie to, co się wybiera na stronie. Zwykle wypożyczalnia zastrzega sobie możliwość zmiany na inną markę w tej samej klasie. Naszego zgarnęła nam sprzed nosa starsza para, która żwawym krokiem wyprzedziła nas na drodze do garażu. W zamian dostaliśmy nowiutkiego, jeszcze pachnącego świeżutkim plastikiem i oblepionego naklejkami ochronnymi Renault Koleos. Nie narzekaliśmy. Wypasiona wersja, z wbudowaną nawigacją, wszelkimi możliwymi czujnikami, kamerami, 4×4, klimatyzacją itp. wyglądała znacznie lepiej niż, nieco większy wprawdzie, ale znacznie uboższy Nissan, którego obok właśnie odbierali starsi państwo. Za ten samochód zapłaciliśmy 311 dolarów.

Trzeci raz znowu zdecydowaliśmy się skorzystać z Drive Now, tym razem za 4 dni zapłaciliśmy 38 funtów. Zarezerwowaliśmy tańszy samochód, jednak na miejscu okazało się, że nie jest on dostępny. Podobno ktoś go nie zwrócił na czas. Bardzo nachalnie próbowano nam wcisnąć samochód o klasę wyżej za znacznie większe pieniądze. Pani z obsługi była jak rasowa handlara na stadionie dziesięciolecia i mało brakowało, a byśmy ten samochód wzięli szczęśliwi, że taka okazja nam się trafiła. Do wyboru mieliśmy brać, albo zaczekać dwie godziny. Mieliśmy czas, więc jednak wybraliśmy czekanie. Po dwóch godzinach okazało się, że samochodu wciąż nie ma i raczej nie będzie, ale możemy dostać inny, lepszy. W czasie tych dwóch godzin zmieniła się też obsługa. Tym razem pani okazała się być bardziej pomocna, mniej sprzedażowo zorientowana i zdecydowanie bardziej empatyczna. Samochód, który jeszcze dwie godziny temu kosztował majątek, staniał do owych 38 funtów, a w ramach zadośćuczynienia za czekanie wynegocjowaliśmy pełen bak. Z garażu wyjechaliśmy Volvo XC60.

IMG_3769.JPG

Jak obniżyć koszty wypożyczenia?

W wypożyczalni rzadko dostaje się to, co się chciało wypożyczyć. Na szczęście mają obowiązek zaoferowania samochodu o tej samej klasie lub wyższej. Zwykle dokładnie w tej cenie, którą się zapłaciło wcześniej online. W przypadku jakiś problemów po stronie wypożyczalni, można spróbować wynegocjować m.in. pełny bak (miłe, bo nie trzeba potem szukać stacji benzynowej tuż przed oddaniem) lub nawigację, fotelik dla dziecka, czy co tam wypożyczalnia ma w ofercie, a za co zwykle bierze dodatkowe pieniądze.

Toll Pass

Dobrze zwrócić uwagę na to czy jest opcja, wzięcia za jakąś stałą kwotę, możliwości jeżdżenia płatnymi odcinkami dróg. Usługa może nazywać się różnie w różnych wypożyczalniach. Toll Pass, pozwoli zapobiec niespodziewanemu zniknieciu z karty sporej sumy. Miasta są usiane takimi krótkimi płatnymi ulicami, mostami i tunelami. Czasem nie znając miasta, cieżko jest ich uniknąć, a za kazdy przejazd trzeba płacić niewielką kwotę. Jej nieopłacenie skutkuje sporymi karami, ściąganymi bezpośrednio z karty kredytowej. Można oczywiści zapłacić też post factum, do kilku dni po takim przejeździe, ale wymaga to dodatkowych rejestracji i formalności. Sydney to prawdziwa plątanina płatnych i niepłatnych dróg. Automatyczny Toll Pass zaoszczędził nam sporo czasu i pieniędzy na przejazdach.

Przepisy

Lepiej przestrzegać. Mandaty nie są tanie, a w wielu miejscach są kamery i fotoradary. Można się zdziwić otrzymując rachunek, a fantazja może ponieść na pustej, szerokiej drodze. Nawet jeśli nie poniesie, to i tak lepiej być uważnym. Przekroczenie prędkości nawet o kilka kilometrów skutkuje gigantycznym mandatem, który jest ściągany z karty kredytowej. Nie wiem czy to prawda, ale może też skutować zakazem wjazdu w przyszłości. Australijczycy się nie cackają w takich sprawach, więc nie zdziwiłabym się gdyby kilometr więcej na liczniku zamykał drogę do Down Under na zawsze.

IMG_2508.JPG

Ubezpieczenie samochodu

Nie warto kupować ubezpieczenia w wypożyczalni. To na tym wypożyczalnia zarabiają, a nie na samych samochodach. Ubezpieczenia z wypożyczalni, często nie pokrywają też niektórych częstych uszkodzeń. My kupujemy zawsze ubezpieczenie bezpośrednio w firmach ubezpieczeniowych. Wychodzi taniej, a zakres ochorony jest zwykle szerszy. Jeśli się wypożycza amochód częściej lub na dłużej niż 14 dni to opłaca się kupić roczne ubezpieczenie. My ubezpieczyliśmy samochód raz w icarinsurance.com, a drugi raz w worldwideinsure.com. Rozważaliśmy też  www.questor-insurance.co.uk. Wszystkie te firmy mają specjalne ubezpieczenia dla samochodów wypożyczanych. My sprawdzaliśmy wcześniej opinie na forach i szukaliśmy takiego ubezpieczyciela, który miał jak najmniej negatywnych.

UBEZPIECZENIE PODRÓŻNE

Warto mieć ubezpieczenie. Z reguły jedziemy z planem robienia rzeczy, których standardowe ubezpieczenia nie obejmują. Jeżdżenia długo, pomiędzy różnymi krajami, różnymi środkami transportu, z planem nurkowania, żeglowania, wspinania się itp. Podczas wyjazdu do Azji korzystaliśmy z Globelink, a w Australii z True Traveller. Podczas pierwszych kilku dni zaliczyliśmy wizytę u lekarza, wystarczyło zadzwonić wcześniej, żeby otrzymać potem zwrot kosztów takiej wizyty. Szczerze mówiąc zapomnieliśmy o tym, więc nie wiem jak w praktyce, ale w przypadku poważniejszych wypadków ubezpieczenie jest konieczne.

Przed wyjazdem trafiliśmy na blog dziewczyny mieszkającej w Australii. Jakieś zatrucie plus badania diagnostyczne kosztowały ją kilka tysięcy dolarów. To nie jest kraj taniej i powszechnej służby zdrowia.

IMG_2479.JPG

WARTO SPRAWDZAĆ OPINIE

Warto sprawdzać opinie na forach. Raz zdarzyło nam się nie zweryfikować wypożyczalni, już w UK, i skończyło się na zmarnowanym dniu, bez samochodu i wymianie ostrych maili z pośrednikiem i wypożyczalnią. Po fakcie okazało się, że wystarczyłoby skorzystać z google, żeby oszczędzić sobie dokładnie takich nieprzyjemności jakie nas spotkały. Sprawdziło się to w przypadku wypożyczalni, firm ubezpieczeniowych i kempingów.

JEDZENIE

Gotowanie

W większości wypożyczalni dedykowanych osobom, które chcą zwiedzać Australię samochodem, można wypożyczyć też potrzebny sprzęt np. kuchenkę gazową. My swoją kupiliśmy w Targecie za niecałe 20 dolarów. Ze sobą mieliśmy zestaw turystycznych aluminiowych naczyń, nadających się do gotowania na kuchence. Z zapasów zabraliśmy ze sobą kawę i herbatę. Resztę zakupów robiliśmy po drodze. Pomimo, że Australia jest raczej słabo zaludnionym krajem, to wybrzeże pomiędzy Sydney i Brisbane jest pełne wakacyjnych, emeryckich rajów – małych wiosek ze wszystkim czego miłośnik grilla i piwa może potrzebować. Znalezienie sklepu, stacji benzynowej, tanich knajp z jedzeniem itp. nie jest żadnym problemem. Jakość jedzenia jest doskonała. Szczególnie w mniejszych miejscowościach i w sklepach z lokalną żywnością. Jest tam też dość tanio – taniej niż w supermarketach. Najlepszą wołowinę jaką jadłam w życiu, kupiliśmy w sklepiku “u Pam” w małym, górskim miasteczku. Krowa ledwo zeszła z pola, gdzie spędziła tłuste i szczęśliwe życie.

Na wynos

Czasem nie warto było kupować jedzenia w sklepie. Lunchowe promocje w hinduskich knajpach kosztowały około 5-10 dolarów. Porcje były tak duże, ze jedna wystarczała dla dwóch osób.

Australia to też okazja, żeby zjeść tanie sushi. Szczególnie w Sydney. W Polsce sushi kojarzy się z nienajtańszymi knajpami. W Sydney to taki “chińczyk”.

W zasadzie każde jedzenie na wynos jest o połowę tańsze po godzinie 18.00. Szczególnie w przejściach, biznesowych centrach, lunchowaniach. Wraz z zamykaniem knajp przed pojawiają się popakowane na wynos porcje w bardzo korzystnych cenach.

IMG_3545.JPG

Sieci supermarketów

Najpopularniejsze supermarketowe sieci to Woolworths, Coles, Aldi. Dwie pierwsze są droższe, Aldi jest tańsze. Jeśli jednak w okolicy są jakieś lokalne sklepy to warto je sprawdzić. Świeże owoce, warzywa, ryby itp. znacznie korzystniej można kupić w tych mniejszych sklepikach. Sporo jest też miejsc z azjatycką żywnością, a ceny w nich są bardzo rozsądne.

Alkohol

Nie był jakoś specjalnie drogi, szczególnie, że łatwo było dostać naprawde dobre wina w kartonach. Jeśli ktoś gustuje w piwie, rzeczywiście może wydać sporo. Alkohol kupuje się w specjalnych sklepach, więc jedynym problemem może być jego dostępność. Poruszaliśmy się raczej w okolicach dość mocno zaludnionych, więc nigdy nie mieliśmy sytuacji w której zabrakłoby nam wina, jeśli akurat mieliśmy na nie ochotę.

MIESZKANIE

House sitting i short term rent

To kolejny duży wydatek. Airbnb jest dość drogie, szczególnie w dużych miastach. W miastach nie ma też darmowych kempingów, a płatne są drogie. Najtańsza opcją jest couchsurfing lub wynajęcie po prostu mieszkania, jeśli chce się zostać chwilę dłużej. Dość łatwo znaleźć pokój na najem krótkoterminowy lub całe mieszkanie. Wystarczy poszukać ofert w internecie. Dobrym początkim będzie Gumtree. W Australii dużo się jeździ, a mieszkanie kosztuje. Wynajęcie pokoju na czas urlopu jest korzystne i dla przyjezdnego – kosztuje niewiele więcej niż regularna cena pokoju dla lokalesów, i dla właściciela, czy wynajmującego – pokrywa swoje koszty w czasie nieobecności. Zdarza się też, że ludzie szukają kogoś, kto zajmie się na dłużej całym miejscem. Wystarczy wpisać house sitting Australia w wyszukiwarkę, żeby znaleźć mnóstwo stron i ogłoszeń. To dość popularne rozwiązanie, ale tak jak wszystko jeśli chce się podróżować tanio, wymagające czasu i elastyczności.

Namiot lub spanie w samochodzie

Szukając samochodu patrzyliśmy na takie, które będa nadawały się do spania. Rozważaliśmy kombi, które okazało się być niezbyt popularne i zdecydowanie droższe niż SUV. W większości modeli SUV, dostępnych w wypożyczalniach, siedzenia składały się na płasko, a długość była wystarczająca, żeby nawet całkiem wysoka osoba (190 cm) mogła się w miarę komfortowo wyspać.

Początkowo planowaliśmy rozkładać namiot. Przywieźliśmy go nawet z Polski, ale równie dobrze moglibyśmy go nie zabierać. Użyliśmy go raz, kiedy wybraliśmy się ze znajomymi, na weekend za miastem, ich pickupem. Spanie w samochodzie okazało się na tyle wygodne, że nie było takiej potrzeby. Wystarczyły dwie dmuchane karimaty, pożyczone od znajomych miękkie poduchy i śpiwory.

Miałam okazję zajrzeć do kilku kamperów i większość z nich miała średnio atrakcyjne wnętrza z upchniętą kuchnią, wygniecionym materacem i klaustrofobicznie wysoko umieszczonym łóżkiem.

Samochody z regularnych wypożyczalni były znacznie wyższej klasy niż najtańsze wersje Wicked czy Jucy, a łóżko znacznie bardziej komfortowe niż to oferowane w kamperach.

Kempingi

W Australii jest mnóstwo kempingów, płatnych i bezpłatnych. Tu niezastąpiona jest aplikacja WikiCamps. Jest płatna, ale zaoszczędzi mnóstwo pieniędzy. Można jeździć bez, ale po co? My spaliśmy prawie wyłącznie na bezpłatnych kempingach, w naprawdę pięknych miejscach, w które bez aplikacji pewnie byśmy się nie zapuścili. Za płatne płaciliśmy niewiele i zawsze wiedzieliśmy ile będą kosztować, zanim się na nie decydowaliśmy. Wiedzieliśmy czy będą prysznice, woda pitna, sklep lub kawiarnia, czy obok jest woda, czy są gniazdka do podłączenia prądu itp. WikiCamps jeśli chce się podróżować samochodem po Australii, to jest najlepsza inwestycja.

IMG_2255.JPG

PALIWO

Paliwo jest tanie, jeśli się jeździ dużo, to oczywiście będzie większa kwota, ale w porównaniu do Europy i w kontekście całkowitych kosztów podróży – prawie nieodczuwalna.

INTERNET

O taaak, to z kolei jest droga rzecz, słabej jakości i niezbyt dostępna. To co Australijczycy uważają za unlimited, to jest dla Polaka jakiś żart. Po przyjeździe do Australii najlepiej kupić od razu lokalną kartę. Niestety trzeba ją zarejestrować. Ja kupowałam Telstrę i rejestrowałam online. Nie wiem czy jest jakaś jedna szczególnie tania sieć. Nam zależało na internecie. Najlepiej szukać promocji. Telstra wtedy miała ofertę 3 GB plus 1.5 GB w nocy oraz szereg “letnich wifi”, czyli miejsc gdzie wifi z Telstrą było za darmo. W miastach było ich mnóstwo. Znajoma wspominała, że podczas jej pobytu inna sieć miała promocję 10 GB na miesiąc. Każda taka akcja trwa krótko, więc warto sprawdzać, aktualną w dniu przyjazdu, ofertę telefonii komórkowych.

Internetu w knajpach nie uświadczysz, a jak już to w wersji limitowanej i żenującej jakości. Podobno sprawdzają się biblioteki jako źródło darmowego dostępu do sieci. I McDonaldy. Nie miałam okazji korzystać. Na szczęście mieliśmy stałe łącze u naszego gospodarza.

PODSUMOWUJĄC

Australia nie jest droższa niż Zachodnia Europa. A przy obecnych kursach może być nawet tańsza.

W obniżaniu kosztów najważniejsze jest wcześniejsze przygotowanie. Ten sam bilet można kupić za 5000 zł i za 4000 zł, jeśli tylko wykona się niewielki wysiłek, zapisze do newlettera linii lotniczych lub sprawdzi ich Facebooka. Można go kupić i za 3000 zł jeśli ma się więcej czasu.

Samochód może kosztować 700 dolarów za tydzień, albo 300 za dwa tygodnie. Większość firm oferuje kody rabatowe, specjalne promocje w określonych miesiącach, niektóre dają wielkie zniżki za rezerwacje z wyprzedzeniem lub last minute.

Wycieczki na miejscu można kupować za ogromne pieniądze lub znaleźć w internecie ekipę, która właśnie tam jedzie i weźmie kogoś za koszt benzyny.

Nie warto bać się krajów które uchodzą za drogie, tylko dlatego, że ktoś kiedyś zapłącił majątek. Wszystko to kwestia organizacji i elastyczności.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s