Kurs Szycia u Janka Leśniaka

Raz na jakiś czas, mam potrzebę zajęcia się jakimś rzemiosłem. Czymś konkretnym, namacalnym, co daje efekt i satysfakcję. Czymś, przy czym mogę się wyciszyć i odpocząć.

Czemu szycie?
Codziennie w pracy spotykam mnóstwo ludzi, mój dzień składa się ze spotkań, rozmów, spotkań, telefonów, spotkań, maili, i znów spotkań. Lubię to, ale po jakimś czasie czuję się zmęczona. Z tej potrzeby wyciszenia wzięło się szycie. Nie miałam swojej maszyny i nie miałam pojęcia jak szyć. Znajoma jakiś czas temu zaczęła kurs i bardzo polecała. Tak trafiłam do Janka Leśniaka.

Konstrukcja
Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale u Janka kurs zaczyna się od konstrukcji. To trochę zmienia sposób patrzenia na ubranie. Wykrojenie dobrze leżącej bluzki to wyższa matematyka i skomplikowana geometria. Ilość wymiarów, które musiałam z siebie zdjąć, przeszła moje wyobrażenia. Z drugiej strony, co ciekawe, większość ludzi mieści się w kilku standardowych “tabelkowych”.

Po konstrukcji przychodzi czas na pierwsze szycie. Maszyna jest ok. Ale overlock, to jest mój ulubiony sprzęt.

Materiały i ściegi
Ale! Przed pierwszym szyciem jeszcze kilka słow o materiałach. Zwykle nie przyglądamy im się zbyt uważnie. Wiem, że lubię bawełnę, ale czy to dzianina, czy inna tkanina, nie robi (nie robiło) mi różnicy. A jednak różnica jest. Różnią się sploty, czesania, składy itp. Z jednych szyje się łatwiej, z innych znacznie trudniej, jedne nadadzą się na bluzki, inne na spódnice, jeszcze inne na torby itp. Tu dowiedziałam się dlaczego 90% moich bawełnianych t-shirtów po kupieniu zaczyna się dziwacznie skręcać i szew który powinien być z boku, ląduje kilkanaście centymetrów dalej. Czemu dekolt po pierwszym praniu się rozciąga. Jakiego powinnam użyć ściegu, gdzie, w przypadku jakiej tkaniny.

Pierwszy projekt
Zaczęłyśmy od prostych projektów. Na pierwszy ogień poszła dzianina. Łatwo się szyje, jest przyjemna i wiele wybacza. Każda wybrała swój projekt. Ja sukienkę. Wyszła całkiem dobrze. Mimo, że projekt nie był skomplikowany (przynajmniej do momentu, kiedy musiałam zabrać się za rękaw), to szycie wymagało ode mnie takiego skupienia i wyciszenia, jakiego żadna inna czynność nie wymagała ode mnie od lat. Ze wszystkich rzeczy, które robiłam, szycie najbardziej przypominało medytację. Zwykle mam dość duża podzielność uwagi, potrafię też filtrować różne bodźce i skupić się nawet w mało sprzyjających warunkach, łatwo przeskakuję między zadaniami. W przypadku szycia to nie było możliwe. Kiedy siedziałam nad maszyną widziałam tylko przesuwająca się po materiale stopkę. Jak coś mnie rozproszyło od razu widac było to na ściegu.

Drugi projekt
Kolejny projekt był bardziej skomplikowany. W przypływie entuzjazmu kupiłam piękną jasną wełnę na wiosenny płaszcz. Janek jak ją zobaczył lekko się przestraszył. Nie tylko trudny materiał, ale i płaszcz… Jedna z trudniejszych rzeczy, w dodatku z podszewką! Z podszewki szybko zrezygnowałam. Widoczne szwy są przecież w modzie ;] Zajęło mi to więcej czasu niż się spodziewałam, ale płaszcz wyszedł na tyle dobrze, że szybko znalazł nową właścicielkę.

Trzeci projekt
Miał być i trzeci, większy projekt. Kolejna sukienka lub spódnica, ale zbliżał się sezon zimowy, więc jako jedno z zadań dostałyśmy do zrobienia czapki. Tak mi się to spodobało  (jedna czapka to jakies 15 minut pracy), że zrobiłam ich kilkanaście. Połowa moich znajomych teraz w nich chodzi.

Poza sukienką, płaszczem i hurtową produkcją czapek, zrobiłam jeszcze na szybko jedną z moich ulubionych bluzek z dzianiny, torbę i kilka t-shirtów z nadrukami na prezenty oraz bluzę z tkaniny dresowej, którą sprezentowałam siostrze. Dziewczyny zdążyły zrobić sukienkę, skomplikowaną spódnicę z kieszeniami, suwakami i zakłądkami oraz piękne płaszcze z dzianiny.

I na tym skończył się kurs. Każda z nas zrobiła coś innego. Każda wzięła projekty bardziej ambitne niż się spodziewałyśmy.

Zabawa
Kurs to jednak nie tylko praca. Zwykle więcej jest tam zabawy niż pracy. Atmosfera jest bardzo swobodna. Jest coś takiego w siedzeniu w babskim towarzystwie, co sprawia, że można się naprawdę zrelaksować. Już nasze prababcie spotykały się nad krosnami czy innym dzierganiem. To mieszanka swobody i skupienia, zabawy i pracy. Nad winem i maszyną, przy mechanicznej czynności jaką jest szycie, przekuwałyśmy nasze kreatywne wizje w osobiste haute couture.

Dlaczego nie porzucę kupowania na rzecz szycia
Mimo, że to świetne doświadczenie to jednak zostanę przy kupowaniu.

Dlaczego? Po pierwsze, nigdy bym nie pomyślała, że takie rękodzieło tyle kosztuje. Polowanie po całym mieście na ładny materiał, w sensownej cenie, to nie dla mnie. Koszt zwykłej szarej dzianinki na jedną bluzkę, często przekracza cenę takiej bluzki w sieciówce. Nie wspomnę już o bardziej skomplikowanych rzeczach. Płaszczyk z podszewką, to nie tylko wyzwanie warsztatowe, ale także spore obciążenie dla portfela. Dwa razy więcej materiału.

A jeśli chce się jakiś oryginalny wzór? Można, ale za jaką cenę? Ilość kolorów w sklepach jest ograniczona, dobre jakościowo materiały kosztują, a wzorniczo raczej nie da się zaszaleć. W sklepach detalicznych jest to, co najlepiej schodzi. A schodzi to, co jest uniwersalne. Jeśli chce się realizować bardziej fantazyjne projekty, to pozostają materiały kupowane na zamówienie.

Kolejnym problemem jest sprzęt, maszyna to tylko połowa szczęścia, w moim przypadku zaledwie 25%. Overlock to kolejny, spory wydatek. A stopki do różnych materiałów? A nici? Kolory, grubości itp.? Dopiero na kursie zdałam sobie sprawę z tego, jak drogie może być szycie. Przyzwyczajenie do cen wietnamskiej, chińskiej i koreańskiej produkcji, sprawia, że cena indywidualnego projektu zwala z nóg.

Jeśli ubrania i bycie oryginalnym, są dla kogoś ważne, to może warto. Dla mnie są umiarkowanie. Kupuję raczej mało, staram się ograniczać i mieścić ze swoim dobytkiem na kilku półkach w szafie. Mam taką fantazję, żeby móc zmieścić wszystkie swoje rzeczy w bagaż podręczny. Do tego mi jeszcze daleko, ale wiem, że nie będę szyć (ani kupować) zbyt dużo.

Dodatkowo to, co stanowiło o wartości tego kursu, czyli atmosfera i możliwość oderwania się od codziennej rutyny, w domu jest znacznie trudniejsze do osiągnięcia. Nie wiem czy potrafiłabym poświęcić kilka godzin dziennie na uszycie wymyślonej rzeczy. A pomysł realizowany miesiącami, nie cieszyłby już tak bardzo.

Mimo, że nie będę szyła, przynajmniej nie regularnie, to jednak zdecydowanie polecam, nawet jeśli miałaby być to tylko krótka przygoda z maszyną.

Dla kogo jest kurs?
Dla każdego. To jest naprawdę świetna zabawa. I wielka satysfakcja jak coś się uszyje i to działa! Da się nosić! A ludzie pytają skąd to masz! Rewelacja.

Janek jest świetny, samo szycie nie byłoby tym samym, gdyby nie to, że Janek to lubi, i lubi ludzi. I sprawia, że atmosfera jest jak na spotkaniu towarzyskim, a nie jak na kursie. Rzucenie przez niego firmy dla której projektował, konstruował i szył, i przejście na własną praktykę to była dobra decyzja.

Jeśli masz pomysły i plan to Janek pomoże je urzeczywistnić. Pomaga sprowadzić materiały, kupuje hurtowo, podpowiada, uczy technik barwienia, nadruków itp. Dziewczyny po kursie zaawansowanym robią cuda.

Gdzie?
W samym Centrum, na Poznańskiej. Obok Krakena. To była dodatkowa zaleta ;]

Kiedy iść?
Kursy zaczynają się dość często, można robić dzienne, wieczorowe, weekendowe, jednorazowe itp. Każdy znajdzie formułę odpowiednią dla siebie.

Po co?
Żeby nauczyć się czegoś nowego. Poznać świetnych ludzi. Pomedytować nad skomplikowanym szwem. Spędzić czas robiąc coś wartościowego i pożytecznego. Umieć wszyć suwak, załatać dziurę, skombinować imprezową bluzkę z kawałka materiału w 5 minut. Zrobić poszewkę na poduszkę dla babci na święta, a może nawet uszyć cała swoją garderobę i ściągać zazdrosne i zachwycone spojrzenia pożądających oryginalności znajomych.


Strona kursu

Facebook


zdjęcie: Tańcowała igła z nitką
ilustracje: Franciszka Themersonowa
tekst: Jan Brzechwa
wydanie 12
Czytelnik, Warszawa 1984, 165 x 235 mm, stron 48, oprawa miękka, nakład 500 320 egz

Advertisements

One Comment Add yours

  1. Timaja says:

    Aż szkoda, że mieszkam w Krakowie :c

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s