Gdzie nie zabierać dziewczyny na randkę?

Nie wypada pisać o tym miejscu nie będąc w nim w tym samym czasie.

MiTo to knajpoksięgarnia przy metrze Politechnika, praktycznie zaraz przed knajpą której staram się unikać, a przed którą kiedy nie przejdę obok, przed wejściem ustawiona jest spora kolejka ludzi. Nie wiem co oni widzą w Szwejku, bo to o tym miejscu mowa. Cieżko było mi znaleźć jednoznaczne określenie, nie wiedziałam czy nazwać to knajpą czy restauracją, ale Aśka sobie z tym poradziła. Jadłodajnia to trafne określenie. Można tam pójść się najeść i opić piwem po wcześniejszym dotlenieniu się spalinami przed wejściem.

Wiem co mówię – byłam tam dwa razy. Pierwszy raz na randce. Już po wejściu do środka stwierdziłam, że mój towarzysz do romantycznych nie należy. Po otrzymaniu litrowego kufla piwa i zamówionego dania dnia tj. ogromnego kotleta utwierdziłam się w moim przekonaniu. Koleś wydawał się bardzo na poziomie, doradca klienta w jednej z firm należących do Wielkiej Czwórki. Finalnie niestety, bez wątpienia, został on zaliczony do jednego z moich fuck-upów. I to nie tylko z powodu miejsca, które wybrał. Nie jestem jakąś pańcią oczekującą drogich knajp i noszenia na rękach, ale jeśli ktoś po kilku dniach podchodów i flirtów mówi Ci na koniec, że ma dziewczynę, ale bardzo Cię lubię… odpada. W całej tej sytuacji znalazłam jeden pozytyw. Cieszyłam się, że wylądowaliśmy tam a nie, tak jak wcześniej proponował na piwie (chciał je kupić w Żabce) na Polach Mokotowskich… zawsze mogło być gorzej, prawda?

Drugi raz byłam tam ze znajomymi, po 23 obsługa wyłączyła ogrzewanie na tarasie i zaczęła składać stoliki. Skutecznie się nas pozbyli, mnie to pewnie na zawsze.

Wracając do właściwego tematu. MiTo dla mnie to miejsce gdzie mogę w spokoju popracować. Ma w sobie coś takiego, że pomimo znajdujących się w nim wielu ludzi potrafię się wyłączyć i skupić na swoich tematach, do tego stopnia, że nie słyszę wokół siebie kompletnie nic. Nikt tu nie zwraca na nikogo uwagi, czuję się tu mega swobodnie. Potrafię przesiedzeć tu pół niedzieli nadrabiając zaległości w czytaniu nowinek ecommercowych. Ostatnio nawet zaczęłam przeglądać stare fotki i filmiki nagrane z moimi znajomymi ze Śląska. Miałam wrażenie, że siedzę sobie w swoim pokoju i zupełnie nie zdałam sobie sprawy z tego, że popłakałam się ze śmiechu wśród obcych ludzi.

Kolejnym plusem tego miejsca są ogromne kubki na herbatę. Uwielbiam duże kubki. Te mają z litr pojemności… hmmm ciekawe, że na tej ulicy wszystko dają na litry. No ale herbata to nie piwo. Jedna wystarcza mi nawet na czterogodzinne posiedzenie. Na jedzenie również nie mogę narzekać. Śmieję się, że tu zawsze czeka mnie niespodzianka, bo nigdy nie wiem jakiej wielkości będzie mój quische. W sumie mogliby popracować nad ujednoliceniem podawanych przez różnych kucharzy dań, ale mi to nie przeszkadza w ogóle.

Knajpkę zdecydowanie polecam zarówno jako miejsce do pracy, nauki czy spotkania ze znajomymi. Wiem, że organizują oni również różne eventy np. spotkania z autorami książek. Wszystkie zapowiedzi nadchodzących wydarzeń dostępne są na ich fanpage na facebooku.

Ps. I pomysleć, że wtedy z Panem X mogliśmy skręcić trochę wcześniej w prawo i spędzić czas w dużo milszym miejscu.


Mito
ul. Ludwika Waryńskiego 8
Warszawa

Godziny otwarcia:
pn – pt: 08:00 – 23:00
sob – nd: 09:00 – 23:00

Kontakt:
+48 22 629 08 15

Dzielnica: śródmieście
Kuchnia: tarty, śniadania, kanapki, sałatki
Ceny: 15-30 zł
Typ lokalu: restauracja
Okazja: śniadanie, lunch, spotkanie z przyjaciółmi

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s