Mała Gruzja

Na pierwszy ogień idzie Mała Gruzja.

Niestety podczas pierwszych kilku wyjść nie zrobiłyśmy ani jednego porządnego zdjęcia jedzenia. W zasadzie nie zrobiłyśmy ani jednego porządnego zdjęcia czegokolwiek. Zdjęcie w poście pochodzi ze strony restauracji. Taka sytuacja będzie się zapewne powtarzać, niestety nie mamy ani wystarczająco dobrego aparatu w żadnym z telefonów, ani nawyku robienia zdjęć jedzeniu, ale postaramy się, może kiedyś jakieś uda się zrobić.

Magda: Pierwszy nasz wybór, nie do końca zgodny z założeniami (tzn. chodzimy i wybieramy knajpy, w których żadna z nas nie była) padł na „Małą Gruzję” na ul. Nowogrodzkiej. Pamiętam jak weszłam do środka, od razu poczułam zapach pysznego jedzenia… i ten zapach towarzyszył mi do momentu włożenia swoich ubrań do pralki.

Restauracja mała i klimatyczna. Wchodzi się korytarzem w którym ustawione są małe stoliki do „większej” sali w której punktem zwracającym uwagę jest wykafelkowany piec gruziński w którym, jak mówiła Pani z obsługi, od czasu do czasu palą ogień i smażą pałeczki mięsne.

Jedzenie, tak jak wywnioskowałam po zapachu było naprawdę świetne. Przygotowane ze świeżych produktów, porcje w stosunku do ceny odpowiednie. Ja skusiłam się na gruziński placek z podwójnym serem, na wierzchu wędzony w środku suluguni oficjalnie nazwany Chaczapuri megrelskie. Jeśli ktoś uwielbia ser i nie przejmuje się tłustością takich potraw – polecam, nawet nie wiem, kiedy zniknął z mojego talerza. Oczywiście do kolacji musiało być wino…niektóre z nas stwierdziły, że na jednym kieliszku się skończy, ale… Wiadomo babskie wieczory lubią się przeciągać. Skończyłyśmy na dwóch butelkach białego wytrawnego wina Hereti.

Podsumowując – miejsce świetne na spotkania ze znajomymi w mniejszym gronie, karta jest bogata i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście chętnie tam wrócę, ale jakoś nie będzie to pierwsze miejsce na mojej liście.

Aga: Po przekroczeniu drzwi restauracji znalazłam się w zupełnie innym świecie. Oryginalny wystrój wnętrza, unoszący się w powietrzu zapach potraw, zapowiadały smakowitą ucztę.

Zamówiłam Chaczapuri imerecińskie, czyli klasyczny placek z serem suluguni. Pierwsze wrażenie – smakuje jak pizza! A że pizzę uwielbiam, to od razu z lepszym nastawieniem przystąpiłam do konsumpcji. Smak był bardzo ciekawy, wyrazisty, przepełniony aromatem sera. Całość dopełniał smak białego, wytrawnego, gruzińskiego wina Hereti.

Restauracja prowadzona jest przez Gruzinów, również włączając w to obsługę kelnerską. Jest do dodatkowy atut, możliwość bliższego obcowania z kulturą. Daje poczucie, jakbym faktycznie na ten jeden wieczór przeniosła się do Tbilisi. Atmosfera jest naprawdę dobra, jest to miejsce zarówno na spotkanie z przyjaciółmi, jak i na romantyczną randkę. Z chęcią tu wrócę, spróbować nowych smaków i poczuć klimat Gruzji. Jedynym mankamentem jest słaba wentylacja, zapach potraw mocno wdzierał się w ubranie i utrzymywał jeszcze kilka dni.

Joanna: Ponieważ wcześniej wychodziłyśmy do miejsc, które znałyśmy i lubiłyśmy, tym razem postanowiłyśmy wybrać miejsce w którym jeszcze żadna z nas nie była. Agnieszka poleciła Małą Gruzję. Planowałam tam pójść od lat. Najchętniej pojechałabym jeść gruzińskie potrawy do Gruzji, ale na Nowogrodzką mam bliżej. Od czegoś trzeba zacząć.

Chciałam zamówić połowę dań z karty. Kiedyś oglądałam program o gruzińskiej kuchni, na jego podstawie wytypowałam dwie sztandarowe gruzińskie potrawy do spróbowania. Chaczapuri i gruzińskie pierogi Chinkali. Dziewczyny wzięły Chaczapuri i uznałam, że z cudzego talerza będzie smakować jeszcze lepiej. Jedzenie z cudzego talerza to w ogóle ciekawa sprawa. Któregoś dnia napiszę więcej na ten temat.

Skoro Chaczapuri było zamówione, i to w dwóch wersjach, to zostały pierogi. Nie wiem nawet jak to się stało, że w końcu zamówiłam Cziżi Piżi zamiast Chinkali. Na jakimś blogu przeczytałam chyba, że pierożki smakują jak stare skarpety. Trzeba uważać co się pisze. Zjadłam całkiem dobre, choć nie porywające Cziżi Piżi, ale wciąż nie wiem jak smakują pierogi po które przyszłam.

No cóż… Następnym razem.


W menu m.in:
Chaczapuri imerecińskie – 19 zł
klasyczny placek z serem suluguni
Chaczapuri adżarskie – 25 zł
placek w kształcie łódki z jajkiem i serem
Czanachi – 52 zł
jagnięcina z bakłażanem, ziemniakami, cebulą, pomidorami, kolendrą i czosnkiem
Chinkali – 27 zł
gruzińskie pierogi z mięsem i bulionem
Banica – 16 zł
tradycyjne bałkańskie ciasto, przekładane serem i szpinakiem, podawane z jogurtem
Adżapsandali – 16 zł
grillowane warzywa, papryka, bakłażan, czosnek, cebula, pomidory, przyprawy, gruzińskie zioła 


Mała Gruzja
ul.Nowogrodzka 40
Warszawa

Godziny otwarcia:
pn-pt: od 12:00-22:00
sob-nd: od 13:00-22:00

Kontakt:
530 912 971
604 543 620

Dzielnica: Śródmieście
Kuchnia: gruzińska
Ceny: 16-52 zł
Typ lokalu: restauracja
Okazja: babskie ploty, lunch, spotkanie z przyjaciółmi

Mała Gruzja Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s